DANUTA DMOWSKA-ANDRZEJUK - STUDENTKA ARCHITEKTURY WNĘTRZ W WSEiZ

Szpadzistka AZS-AWF Warszawa
Reprezentantka Polski w Szermierce
Mistrzyni i Wicemistrzyni Świata Seniorów
Dwukrotna Wicemistrzyni Europy Seniorów
Czterokrotna Mistrzyni Polski indywidualnie i dziewięciokrotna w drużynie
Wielokrotna finalistka Pucharu Świata

  

Zapraszamy do przeczytania rozmowy z Danutą Dmowską-Andrzejuk, którą przeprowadziła Ada Kiljańczyk - koleżanka ze studiów Architektury wnętrz w WSEiZ.
Rozmowie towarzyszy galeria fotografii autorstwa Anny Plewki.

Życie studenta, poza wykładami, zajęciami, to także czas, który pozwala na poznawanie, zdobywanie wiadomości, kontaktów, rozwijanie zainteresowań. Wśród studentów naszej uczelni, gdzie każdy pochwalić się może takimi czy innymi uzdolnieniami, ma swoje pasje i sposób na wolny czas, są również tacy, którzy poszczycić się mogą mistrzowskimi osiągnięciami w swoich dziedzinach. Chciałabym przybliżyć czytelnikom osobę naszej szkolnej koleżanki - Danuty Dmowskiej-Andrzejuk; o ile Danusia dała się poznać na zajęciach czy szkolnym korytarzu jako otwarta na nowości, towarzyska, spontaniczna, to równocześnie jako skromna i zachowująca pewien dystans do siebie, nie do końca daje nam poznać, jak to jest wieść życie ze szpadą w ręku, biegając z zajęć na treningi, jednocześnie przekuwając ciężką pracę w sukces.

  

Jak wyglądały twoje sportowe początki i skąd pomysł właśnie na szermierkę?

Kiedy byłam w czwartej klasie szkoły podstawowej mój pierwszy trener Pan Leszek Koziejowski, mistrz olimpijski we florecie oraz wielokrotny medalista mistrzostw świata, wraz z grupą młodych adeptów szermierki, zrobili pokaz walki na florety. Zafascynowało mnie to tak bardzo, że chciałam koniecznie spróbować swoich sił w tym sporcie. Tak też się stało. Trafiłam do sekcji szermierczej CWKS Legia i pod okiem Pana Leszka zgłębiałam tajniki szermierki. Pokochałam ten sport od samego początku.

Czy możesz przybliżyć nam zasady obowiązujące w szermierce?

Szermierka składa się z trzech rodzajów broni: floretu, szabli i szpady, którą ja walczę. Floret i szpada są to bronie kolne, czyli trafienia zadaje się pchnięciem. Szabla jest bronią sieczno-kolną, gdzie trafienie uzyskuje się przede wszystkim przez cięcie, a dodatkowo (znacznie rzadziej) przez pchniecie. Poszczególne bronie różnią się również polem trafienia. W szpadzie trafiamy w całe ciało - od palca u stopy po czubek głowy, każde trafienie się liczy, a kiedy zawodnicy trafiają się jednocześnie, zapalają się dwie lampki (czerwona i zielona) i punkty zostają przyznane każdemu zawodnikowi. W szpadzie nie obowiązuje konwencja walki i liczy się zasada „kto pierwszy, ten lepszy”.
We florecie trafiamy w sam korpus – nie zalicza się trafień w ręce, nogi i głowę. Każdy zawodnik, żeby oddzielić trafienia ważne od nieważnych, ubrany jest w elektryczną kamizelkę, a o zdobyciu punktu decyduje sędzia, rozstrzygający, któremu zawodnikowi przyznać trafienie. Obowiązuje tak zwana konwencja pierwszeństwa trafienia, która ustala pierwszeństwo jednych akcji nad innymi. Przy trafieniach jednoczesnych, trafienie zalicza się zawodnikowi, który wykonał akcje uprzywilejowaną. Podobne zasady obowiązują również w szabli, w której polem trafienia jest wszystko od pasa w górę. Walki szermiercze toczą się do 5 trafień (walki grupowe – eliminacyjne) i 15 trafień (walki pucharowe), a turniej drużynowy do sumy 45 trafień (9 walk do 5 trafień, każdy zawodnik w drużynie ma 3 walki). Walki te prócz trafień ograniczone są limitem czasu - 3 minut w eliminacjach i turnieju drużynowym, a walka pucharowa trwa 3 razy po 3 minuty z dwiema minutowymi przerwami. Jeśli nie zdobędzie się określonej liczby trafień, a wynik walki jest remisowy, doliczana jest dodatkowa minuta i walczy się do jednego trafienia. Przed rozegraniem dogrywki odbywa się losowanie priorytetu i jeśli w ciągu minuty żaden zawodnik nie zada trafienia, wygrywa zawodnik, który wylosował priorytet.

  

Treningi i przygotowania połączyłaś z teorią, studiując na AWF-ie. To oczywiste, że zdobyta wiedza przydaje się w sportowej karierze. Skąd u Ciebie zainteresowanie architekturą?

Kiedy byłam dzieckiem, bardzo chciałam być architektem. Pamiętam, jak w domu co tydzień robiłam przemeblowanie swojego pokoju. Ponieważ szybko trafiłam do sportu, bardzo mało czasu miałam na inne zainteresowania. Każdy dzień miałam szczelnie wypełniony. Jednak mając piętnaście lat, gdy zdobyłam tytuł młodzieżowego mistrza Polski w szpadzie, zostałam zaproszona przez Pana Wojciecha Zabłockiego, dwukrotnego wicemistrza olimpijskiego w szabli, do udziału w programie popularyzującym szermierkę. Jak powszechnie wiadomo Pan Wojciech Zabłocki znany z pasji sportowej jest również cenionym architektem. Jednym z głównych punktów programu było sporządzenie portretu: Pan Zabłocki rysował moją podobiznę, a ja rysowałam jego. Pan Wojciech był pod wrażeniem mojego „dzieła” i zachęcał mnie do rozwijania talentów plastycznych. Po ukończeniu AWF zaczęłam się zastanawiać, na co w życiu zabrakło mi czasu i wówczas przypomniałem sobie słowa Pana Wojciecha Zabłockiego. Postanowiłam spróbować się w architekturze. Jestem osobą dynamiczną i szybko podejmuję decyzje i dosłownie tydzień później byłam już studentką WSEiZ,  choć bałam się, że nie uda mi się połączyć nauki ze sportem.

  

Jak udaję Ci się łączyć naukę i treningi obecnie?

Nie jest to łatwe i czasem mam chwile zwątpienia, ale sport nauczył mnie dobrej organizacji i to jest podstawa. Dzień, tak jak to było w dzieciństwie, mam bardzo szczelnie wypełniony. Trenuję praktycznie dwa razy dziennie, ale treningi nie są tu problemem, bo potrafię je dopasować do planu zajęć na uczelni. Najtrudniej jest kiedy mam obozy i dłuższe wyjazdy na zawody. Sezon w szermierce trwa praktycznie cały rok. Od stycznia do czerwca startuję w Pucharach Świata, w lipcu rozgrywane są Mistrzostwa Europy, a w listopadzie Mistrzostwa Świata. Taki najtrudniejszy okres przypada na kwiecień, maj i czerwiec, a to końcówka semestru i jak wszystkim wiadomo - sesja!!! Często kursuję między Spałą a Warszawą, Uczelnią a Klubem (teraz AZS AWF  Warszawa) i tak w kółko.  Nie poradziłabym sobie, gdyby nie pomoc prowadzących, jak również  przychylność Dziekana, Pana doc. dr. Jerzego Wojtatowicza. Niezastąpione są też moje koleżanki z grupy 01a, które zawsze służą pomocą. Wspiera mnie również mój mąż Robert – wicemistrz olimpijski w szpadzie z Pekinu, oraz cała moja rodzina, za co wszystkim bardzo dziękuję.

  

Jak widzisz swoją drogę zawodową?

Studiuję architekturę wnętrz, a ponieważ jako sportowiec podróżuję po świecie, mam okazję zwiedzać piękne miasta, jak również wspaniałe obiekty sportowe. Pan Kołakowski, z którym miałam zajęcia na pierwszym roku podsunął mi pewien pomysł; sportowiec – architekt wnętrz, doskonale wie, co jest potrzebne na sportowych obiektach, kto wie, może się właśnie w tym wyspecjalizuję? Trudno w tej chwili powiedzieć, na pewno chcę pogodzić te dwie pasje.

  

Jakie są Twoje plany sportowe na najbliższy czas?

W najbliższym czasie czekają mnie lipcowe Mistrzostwa Europy w Lipsku, a w listopadzie Mistrzostwa Świata w Paryżu. Szermierka we Francji jest bardzo popularna i podobno Paryż finały tych zawodów chce zorganizować na Champs-Élysées. Bardzo się cieszę, że to właśnie w Paryżu organizowane są w tym roku zawody, bardzo lubię to miasto. Kolejnym ważnym etapem będą kwalifikacje olimpijskie Londyn 2012, które ruszają już w przyszłym roku.

  

Jak traktujesz sport i architekturę, zainteresowanie, sztukę? Czy coś staję się obowiązkiem, czy są równorzędnymi pasjami, a może sposobem życia?

Hmm… trudne pytanie. Myślę, że sport na początku był tylko pasją, nigdy nie myślałam i nie traktowałam sportu jako mojego zawodu - najważniejsze, żeby sprawiał przyjemność. Szermierka jest sposobem na życie. Są piękne chwile, kiedy zdobywa się medale i wtedy wszyscy się cieszą, ale też te dni, kiedy nie jest za dobrze, kiedy trzeba przełknąć gorycz porażki i co ważniejsze, zebrać w sobie siły do jeszcze większej pracy. Sport uczy systematyczności, zaangażowania, dbałości o szczegóły. Architektura jest na razie głównie moim hobby, sprawia mi ogromną przyjemność. Chciałabym żeby to ona stała się w przyszłości moim zawodem, ale żeby nadal pozostała pasją. Jeśli umie się łączyć w życiu zainteresowania z pracą zawodową  i jeszcze czerpie z tego przyjemność, zawsze jest się wygranym, a przecież w życiu tak jak w sporcie są upadki i wzloty, ważne, żeby zachować równowagę, by cieszyć się chwilą...

  

 

 
ul. Wawelska 14, 02-061 Warszawa, tel. 22 825 80 34/35 fax. 22 825 80 31